4 dni temu zakończył się pierwszy wielkoszlemowy turniej tenisowy w tym roku. W finale turnieju mężczyzn Serb Novak Djokovic pokonał po 4. setowym boju Szkota Andy Murraya. Dwa pierwsze sety to prawdziwa gra na wyniszczenie, gdzie główną rolę odegrały żelazne płuca, mocne nogi i mega kondycja. Wiele osób zadaje sobie pytanie po tym finale, w którą stronę zmierza współczesny tenis. Wszystko wskazuje na to, że sukcesy na światowych kortach będzie teraz odgrywała głównie kondycja, kondycja i jeszcze raz kondycja. Tenisiści, którzy grają bardziej technicznie, a nie mają "płuc ze stali" raczej będą mieć kłopot z dotrzymaniem kroku najlepiej wytrenowanym herosom współczesnego tenisa (takimi osobami są niewątpliwie finaliści tegorocznego AO). W finale turnieju kobiet zagrały 2 główne faworytki, czyli Serena Williams z Marią Sharapovą. Przed meczem zdecydowaną faworytką była starsza i bardziej doświadczona Amerykanka, za którą przemawiały: większe doświadczenie, 18 wygranych turniejów Wielkiego Szlema, zdecydowanie lepszy bilans spotkań między tymi zawodniczkami oraz wyższe miejsce w rankingu WTA. Mecz zakończył się zgodnie z przewidywaniami 2 setowym zwycięstwem młodszej z sióstr Williams. Mecz był ciekawy, dużo emocji dostarczył zwłaszcza 2. set zakończony zwycięstwem Sereny dopiero w tiebreaku (wygranym do 5). Następny Wielkoszlemowy turniej French Open już pod koniec maja.